Holandia - Rowerowe królestwo

Termin: 29.08 – 05.09.2026 r.

Kraj, gdzie ścieżek rowerowych jest prawie 40 000km, najtrudniejsze wzniesienia do pokonania to te na mosty, a cała sieć jest spójna i niezwykle bezpieczna. Welkom in Nederland! Holandia to także spektakularne miasta, wsie, kanały, poldery, liczne parki i święty spokój w swojej przestrzeni, przy szaleństwie, które dzieje się dookoła. Utrecht, Amsterdam, Alkmaar, Haarlem, Zandvoort, Haga, Delft, Rotterdam, Gouda, Kinderdijk, Breda i nawet kawałek Belgii. Podejdziemy do tematu bardzo kompleksowo, więc czeka nas solidne przebieranie nogami na płaskiej jak stół ziemi. W każdy dzień zabierzemy Was na przygodę rowerową, którą każdy rowerzysta choć raz powinien przeżyć. Warto to zobaczyć na własne oczy! Niech was nie przestraszą dzienne dystanse – każdy kilometr, będzie jednym z najłatwiejszych w Twoim rowerowym życiu!

Cena: 4750 PLN
Liczba dni:
8

Stopień trudności:  🚴‍♀️🚴‍♀️⚪⚪⚪⚪
Dystans: średni (ok. 70 km dziennie) 
Podjazdy: niewielkie
Nawierzchnia: łatwa

Główne atrakcje: Utrecht, Amsterdam, Alkmaar, Haga, Gouda, Eindhoven

Dojazd we własnym zakresie

CENA OBEJMUJE:

  • przewóz rowerów na start wycieczki i z powrotem,
  • przewóz bagaży pomiędzy hotelami, 
  • szczegółowo opracowany plan wycieczki,
  • pilotaż doświadczonego lidera,
  • 7 noclegów w hotelach  ⭐⭐ (2 noce),  ⭐⭐⭐ (1 noc) i ⭐⭐⭐⭐ (4 noce)
  • ubezpieczenie NNW i KL
  • składki na TFG i TFP

Dzień 1

Docieramy do hotelu w okolicy Utrechtu. Auto z rowerami, rzeczami ruszy dzień wcześniej z Polski. Okolice są zielone i bardzo ładne, podobnie jak miasto Utrecht, które dla żądnych holenderskich przygód od samego początku może być pierwszą bazą wrażeń.

Dzień 2

Utrecht – Amsterdam (Zaandam) 

Zaczniemy od Utrechtu, który już czasem bywa nazywany małym Amsterdamem. Od razu z pompą! To niezwykle urokliwe miasteczko, które jest rowerowym prymusem, nawet w tak rozwiniętym rowerowo kraju. Przykładowo tuż obok dworca znajduje się największy parking rowerowy na świecie, mogący pomieścić na trzech poziomach ponad 12 tysięcy rowerów! Dzisiaj zaczynamy i kończymy wielkim miastem, ale trasa to będzie prawdziwy wyrzut zieleni, odbijającej się w tafli wody słońca. Las Spanderswoud przywita nas miękkim światłem filtrującym przez korony i ciszą, którą przerywa jedynie szum opon na leśnym dukcie. A później napięcie będzie narastać. Wjeżdżamy do Amsterdamu – pełnego energii, zabytków i rozrywki. Czeka nas fantastyczny przejazd wzdłuż pocztówkowych kanałów w samym środku miasta. To trzeba przeżyć chociaż raz!

Dzień 3

Amsterdam (Zaandam) – Alkmaar – Amsterdam (Zaandam) (69 km)

Po hotelowym śniadaniu, ruszamy w eksplorację Holandii Północnej. Miasto w którym śpimy, Zaandam, zaskoczy nas swoją zieloną tożsamością – niemal każdy budynek w centrum, od dworca po urząd miasta, wygląda tu jak konstrukcja z gigantycznych klocków w tradycyjnym stylu Zaan. Jadąc w stronę Wormerveer, poczujemy zapach kakao unoszący się z dawnych fabryk i zobaczymy majestatyczne wiatraki, które niegdyś napędzały pierwszy region przemysłowy Europy.

Po drodze przyjrzymy się innowacyjnym pływającym osiedlom. Wjedziemy na rozległe poldery, jadąc ścieżkami położonymi kilka metrów poniżej poziomu morza, co uświadomi nam potęgę holenderskiej inżynierii wodnej. W Alkmaar zanurzymy się w gwarną atmosferę i spróbujemy legendarnych, dojrzewających serów. Przemierzając urokliwe uliczki, zobaczymy, jak zabytkowe kanały przecinają miasto, tworząc sieć malowniczych tras dostępnych tylko dla łodzi i rowerzystów. Dalej, w okolicach Heemskerk, odkryjemy bajkowy zamek Slot Assumburg, otoczony fosą i ogrodami. Będziemy mijać pasące się na soczystych trawach krowy i owce, czując autentyczny, wiejski spokój niderlandzkiej prowincji.

Dzień 4

Amsterdam (Zaandam) – Delft (81 km) 

Czeka na nas niezwykły dzień na siodełku. Niekrótki, ale zdecydowanie bardzo widowiskowy! W drodze do Haarlemu przejedziemy przez rozległe poldery, a w samym mieście spróbujemy rzemieślniczego piwa warzonego w Jopenkerk – niesamowitym browarze urządzonym wewnątrz dawnego kościoła. Odkryjemy tam również ukryte hofjes, czyli baśniowe, ciche dziedzińce z ogrodami, które od wieków są ukrytą oazą spokoju w samym centrum miasta.
Po kawowej pauzie udamy się w kierunku morza do Zandvoort i Noordwijk, gdzie zrobimy postój na holenderski street-food i spróbujemy kibbelinga, czyli soczystych kawałków dorsza w chrupiącym cieście. Nie odmówimy sobie też tradycyjnego śledzia matjas, którego spróbujemy zjeść w lokalnym stylu, trzymając rybę pionowo za ogon prosto nad ustami. Czeka nas spektakularna trasa wzdłuż wydm i szerokich plaż holenderskiego wybrzeża. W Scheveningen zobaczymy molo z diabelskim młynem i przekąsimy gorące bitterballen, czyli kultowe smażone kuleczki z kremowym nadzieniem. W Hadze zobaczymy jedyny na świecie tak duży kompleks budynków rządowych, Binnenhof, który od XIII wieku nieprzerwanie pełni funkcję centrum politycznego i jest położony bezpośrednio nad wodą. To tutaj, jako w jedynym mieście poza stolicą, podziwiać będziemy mogli królewskie pałace sąsiadujące z nowoczesnymi wieżowcami i historycznymi siedzibami międzynarodowych trybunałów.

Dzień 5

Delft – Gouda – Delft (68 km)

Naszą wyprawę zaczniemy w Delft, w mieście holenderskiej krzywej wieży kościoła Oude Kerk, jednym z najładniejszych miast w całym kraju. W okolicach Nieuwerkerk aan den IJssel staniemy w najniższym punkcie Holandii, położonym aż 6,76 metra poniżej poziomu morza, co upamiętnia nawet pomnik w kształcie gigantycznego wodowskazu. Największą atrakcją dnia jest Gouda, gdzie wjedziemy prosto na historyczny rynek, by spróbować oryginalnych stroopwafels, oraz oczywiście słynnego sera. Zobaczymy tam również najdłuższy kościół w kraju, Sint-Janskerk, słynący z oszałamiających witraży. Kierując się do Zoetermeer, przejedziemy przez sielski region Rottemeren, gdzie podziwiać będziemy system zabytkowych wiatraków. W samym Zoetermeer zaskoczy nas kontrast między ultranowoczesną architekturą a dawną wioską sprzed stuleci. Z miasta przyszłości wracamy na nasz nocleg do Delft.

Dzień 6

Delft – Made (73 km)

Zaczniemy od spokojnego przejazdu wzdłuż kanału Delftse Schie, gdzie będziemy towarzyszyć płynącym barkom, jadąc jedną z najbardziej malowniczych tras rowerowych w regionie. Dojedziemy prosto do Rotterdamu, gdzie przejedziemy pod żółtymi domami kostkami Kubuswoningen i wejdziemy do gigantycznej hali Markthal, by spróbować holenderskich przysmaków pod największym muralem w kraju. Zrobimy sobie z pewnością dłuższą pauzę na zwiedzanie tego fascynującego miasta! Kolejnym przystankiem będzie Kinderdijk, gdzie przejedziemy się trasą rowerową z 19 zabytkowymi wiatrakami – to absolutny fenomen i najsłynniejsza pocztówka z Holandii, ukazująca dawną potęgę inżynierii wodnej.

Istne szaleństwo w tej baśniowości! W Dordrechcie, najstarszym mieście regionu, poczujemy średniowieczną atmosferę, mijając domy wyrastające prosto z rzeki i historyczne bramy miejskie.

Tutaj zaczyna się też Park Narodowy De Biesbosch – fascynujący labirynt dzikich rzek i lasów wierzbowych, będący jedną z niewielu słodkowodnych delt pływowych w Europie. Naszą trasę zakończymy w miejscowości Made, już w nowym rejonie Holandii – w Brabancji Północnej.

Dzień 7

Made – Eindhoven (78 km)

Jedziemy na południe, w stronę Belgii! Pierwszy przystanek – Breda, miasto o szczególnym stosunku polsko-holenderskim. W mieście jest żywa pamięć żołnierzy gen. Maczka, którzy wyzwolili miasto bez rozlewu krwi. Nie zdziwcie się, widząc napisy „Dziękujemy Wam, Polacy”, a jeśli kiedyś traficie na mecz lokalnego klubu NAC Breda, zobaczycie piłkarzy w strojach, które często zdobią polskie akcenty lub dedykowane grafiki upamiętniające Pancerniaków.
Z Bredy wyjedziemy podążając wzdłuż malowniczej rzeki Mark – to tutaj młody Vincent van Gogh szukał inspiracji, a my będziemy mijać krajobrazy, które wyglądają jak z jego płócien. Dojedziemy do Baarle-Hertog, czyli prawdziwego koszmaru geodetów. To najbardziej skomplikowany układ granic na świecie, gdzie belgijskie enklawy przeplatają się z holenderskimi, a linia graniczna przecina domy, kawiarnie czy sklepy. 

Dalej trasa poprowadzi nas przez sielankowe wioski, gdzie zobaczymy tradycyjne, kryte strzechą domy. Kończymy w urokliwym kompleksie hotelowym na obrzeżach miasta, z basenami, by dobrze zregenerować zmęczone ciało po solidnej holenderskiej eskapadzie

Dzień 8

Eindhoven – Achelse Kluis (BE) – Eindhoven (44 km)

Siódmy dzień naszej eksploracji, to lżejsza trasa na pograniczu niderlanczko-belgijskim. Zaczniemy od spektakularnego wrzosowiska Leenderbos – we wrześniu przeżyjemy tu prawdziwy zachwyt, gdy ogromne połacie wrzosowisk rozkwitną intensywnym fioletem. Dotrzemy do belgijskiego opactwa trapistów Achelse Kluis na krótką pauzę kawową. Z Belgii skierujemy się przez Bergeijk, które z przymrużeniem oka nazywane jest holenderskim Wąchockiem. Wracamy do hotelu i wracamy do naszych domów 🙂